• Wpisów:62
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:45
  • Licznik odwiedzin:31 176 / 2262 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Z okazji równonocy jesiennej zapraszam na nową odsłonę Kuchni Czerwonego Smoka pod adresem

http://smoczakuchnia.blogspot.com/

Również dorobiłam się fanpage'a na facebooku:

https://www.facebook.com/smoczakuchnia

Zapraszam do odwiedzania i lajkowania
  • awatar Gość: świetny blog zapraszam do siebie :)
  • awatar Níðhöggr: @Osóbka: :D
  • awatar Níðhöggr: @tannat: nie, ale chcę wyjść do szerszej publiczności :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


Chyba najprostszy z przepisów na tym blogu i z użyciem półproduktu. Ale cóż, robienie pasty miso w domu nie wiem nawet, czy jest wykonalne. A kupić ją można w marketach chociażby w dziale "kuchnie świata". Zazwyczaj mały kartonik. Ja za paczuszkę zawierającą 5 porcji pasty miso dałam około 7zł. Nie jest więc wcale wiele droższa od zupki chińskiej.

Składniki:
1 saszetka pasty miso
dwa grube plastry naturalnego tofu
łyżka sezamu
szczypiorek
łyżka sosu sojowego (opcjonalnie, dla mnie miso było za mało słone)

Miso przyrządzamy wg przepisu na opakowaniu - u mnie jedną saszetkę rozrabia się w 160ml wrzątku i nie przejmujemy się, że dziwacznie i niekoniecznie miło pachnie. Do miseczki wkładamy pokrojone tofu, posiekany szczypiorek, sezam i sos sojowy.

Jeżeli bazę zupy przyrządziliśmy wcześniej, podgrzewamy ją - przy czym podobnie jak w przypadku barszczu czerwonego, nie dopuszczamy do wrzenia.

Zalewamy tofu i inne dodatki zupą.

W mojej pływały kawałki wodorostów
  • awatar Gość: Na prawdę świetny blog. bede tu zaglądać częściej :D zapraszam do siebie może coś ci sie spodoba :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Na 6 sztuk:

Składniki na ciasto:

- pół szklanki mąki
- ćwierć szklanki cukru
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- pół łyżeczki sody oczyszczonej
- ćwierć łyżeczki cynamonu

- mleko roślinne

Przepis na chałwę bierzemy stąd: http://smok-gotuje.pinger.pl/m/17971994
Możemy również kupić po prostu Na 6 sztuk wystarczy niewielki batonik, bo w każdą babeczkę idzie kulka wielkości małego orzecha włoskiego.

Składniki na krem:
- około 100 ml śmietany 30 lub 36% - w wersji wegańskiej proponuję rozwarstwione mleko kokosowe, lub nierozwarstwione i jakąś "Śnieżkę".
- łyżeczka cukru
- 3-4 łyżki zmielonych dowolnych orzechów

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni.

Przygotować chałwę według podanego przepisu.

Ciasto: mieszamy składniki suche i mokre niezbyt dokładnie, przy czym mleko dodajemy po trochu, żeby nie przesadzić. Konsystencja powinna być taka, jak rozrobionych ciast z proszku albo nieco gęstsza. Żeby powoli, acz nieubłaganie wylewało się z garnka, ale dało się wykładać łyżką

Jeżeli przypadkiem wyjdzie nam za rzadkie, dodać trochę mąki. W przypadku babeczek ciężko o dokładne proporcje, naprawdę

Do każdej foremki włożyć solidną łyżkę ciasta, włożyć kulkę chałwy, przykryć kolejną łyżką ciasta - foremki powinny być wypełnione do ok. 2/3 wysokości, wstawić do piekarnika i piec około 20 minut (patyczek, nóż lub widelec wsadzony w babeczkę powinien być suchy po wyjęciu. Nie dysponuję patyczkiem, więc sprawdzam nożem o spiczastym końcu).

W tym czasie przygotować krem: ubić śmietankę z cukrem, dodać zmielone orzechy i dokładnie wymieszać - można mikserem.

Krem wykładać na babeczki jak już będą zupełnie zimne, inaczej spłynie.
  • awatar Dusieeek ♥: Genialne ! Narobiłaś mi smaku .
  • awatar Níðhöggr: teraz wszędzie to mleko sojowe wpycham, bo kupiłam mając smaka i jakoś pozostałe pół litra słabo mi wchodzi :P
  • awatar Níðhöggr: @Absyntowa (Nibypracownia): Mi się zdarzało robić muffinki z wodą i też wychodziły :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Ostatnio nie pisałam, ale nie myślcie, że zapomniałam o tym blogu

Rozważam w związku z masową ucieczką ludzi z pingera przeniesienie się. Jaką platformę blogową byście polecali? Okropnego blogspota, w którym jest miliard funkcji nie do ogarnięcia?

Na razie chciałam Wam pokazać coś, co znalazłam przy przeglądaniu przepisów na drinki

http://www.2drink.pl/alfabet-blogerki-kulinarnej/
 

 


Składniki:
- dwie garście świeżej roszponki
- dwie łyżki oleju lub oliwy
- łyżka soku z cytryny
- dwie łyżki posiekanych migdałów
- pół łyżeczki cukru

Wrzucamy roszponkę do miski. Ważne, by była świeża, nie podwiędnięta.

Migdały uprażyć na patelni. Dosłownie chwilę, aż zaczną "trzaskać" i lekko się rumienić.

Zmieszać olej, sok z cytryny i cukier. Dodać migdały, upewnić się, że składniki dobrze się połączyły. Polać roszponkę i lekko zamieszać, żeby wszystkie listki pokryły się sosem. Podawać.

Świetnym uzupełnieniem jest delikatna lemoniada z sokiem wiśniowym.
  • awatar Níðhöggr: @Wróżka gotuje: Ja z kolei nienawidzę rukoli. Ma dla mnie posmak, ktory kojarzy się z boczkiem, a nie tego oczekuję po sałacie xD
  • awatar Wróżka gotuje: O! Ze wszystkich sałat, jedynie z roszponką się dotychczas nie zaprzyjaźniłam, bo wydawała mi się bez smaku. Migdały uwielbiam, muszę wypróbować to połączenie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
brioszki

Pełnoziarniste długie bułki - z suszonymi pomidorami i czarnuszką lub kminkiem, czosnkiem i rozmarynem Świetnie jako grzanki z mozzarellą. Pięknie pachną już przy wyrabianiu.

Rozmaryn, ziele lawendy, mięta.

Roszponka z sosem migdałowym. Sos jest słodki, z oliwy, soku z cytryny, cukru i prażonych migdałów. Ładnie lśni na delikatnych listkach.

Ryż gotowany z szafranem. Wystarczy kilka nitek.
  • awatar Níðhöggr: @czerwonykur: mehehe, jestę bułkę :D
  • awatar czerwonykur: @Blo ᵔᴥᵔ: mnie się nazwa brioszki kojarzy właśnie z Orchidełką ;) także Orchideo! Czerwony Smoku! Jesteś w moim umyśle brioszkami :D
  • awatar Níðhöggr: @Witaminka.: ok ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kremowe, nie ustępujące w niczym mleczno-jajecznym lodom

Do szczęścia potrzebujemy:
- puszkę mleka kokosowego
- dwie łyżki cukru
- ziarenka wydłubane z jednej laski wanilii

Składniki miksujemy razem, żeby jak najbardziej napowietrzyć całą masę. Jeżeli trafimy na rozwarstwione mleko kokosowe (nie będzie chlupotać przy potrząsaniu puszki) - tym lepiej, wtedy używamy tylko tej gęstej "śmietanki" z wierzchu (co zrobić z taką wodą, powiem w następnym przepisie, na babeczki ).

Masę przelewamy do metalowej miseczki i wstawiamy do zamrażalnika.
Co około pół godziny miskę wyjmujemy, dokładnie mieszamy masę, i znowu w zimno. I tak w kółko przez kilka godzin, do uzyskania kremowej konsystencji.
  • awatar AkmeVin Maleficarum: super proste, tego mi sie chce >:o
  • awatar Doll Divine: mmmmmmmmm <3
  • awatar Níðhöggr: @Blo ᵔᴥᵔ: Dziękuję bardzo :D Swoją drogą, wrzucam coraz prostsze rzeczy też, bo nie wszystko chce mi się opisywać :D A czasem robię coś fajnego, ale nie wrzucam, bo jest ujowe światło do zdjęć - na przykład teraz smaży się wypchana oliwkami hiszpańska tortilla. Mam nadzieję, że nie znajdujesz jakichś nieścisłości, a jeśliby takie były - mów koniecznie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nieco przypomina w konsystencji kisiel mleczny, zwany budyniem, ale bez mlecznego posmaku.

Składniki na jedną porcję:
- 1 awokado
- 1 banan
- 2 łyżeczki kakao
- 3 łyżki cukru lub odpowiednik (miód na przykład)
- łyżeczka soku z cytryny

Wykonanie jest banalne - włożyć do naczynia i zmiksować na gładką masę
 

 
Alternatywny przepis na placek dyniowy


A ja głupia wyrabiałam ciasto
 

 
Na hali targowej w Gdyni dobrze widać sezonowość. Na straganach głównie ziemniaki, brukiew, różne korzeniowe.

Zdecydowałam się sprawdzić, jak sobie poradzą w wersji pieczonej z ziołami prowansalskimi. Uważam, że najciekawszy i najmilszy smak miał korzeń pietruszki i brukiew.

Składniki:
- różne warzywa okopowe
- oliwa
- sól
- zioła prowansalskie.

Banalnie proste. Nagrzać piekarnik do około 200 stopni. Warzywa pokroić na kawałki o grubości 0,5 - 1cm, wrzucić na obficie wysmarowaną oliwą blachę. Pomiziać znowu oliwą (na przykład ręcznikiem papierowym użytym do smarowania blachy), obficie zasypać ziołami prowansalskimi i do pieca na około 30-40 minut. Można jeść same, albo z np. sosem czosnkowym.

1. Surowe. Od lewej: cebula, brukiew, korzeń pietruszki, marchew, ziemniaki.
2. Upieczone. Na ostatnie 10 minut wsadziłam jeszcze domowe kotlety sojowe, żeby się ogrzały


Brukiew przypomina smakiem i zapachem kalarepę.
Cebula robi się przyjemnie słodkawa
Pietruszka zakopana pod warstwą koperku ^^
  • awatar Níðhöggr: @parabelka: kojarzy - srojarzy. Pyszna jest i powinna być wszędzie :D
  • awatar parabelka: w Warszawie wciąż nie ma brukwi na targach. Widocznie Warszawiakom wciąż brukiew kojarzy się z kuchnią obozową z czasów wojny...
  • awatar Żanuś: mmmm..bardzo smacznie to wygladaaa <mniam>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W zasadzie można powiedzieć, że jest to jedna ze zdrowszych słodkości. W dodatku nie potrafię zjeść jej za dużo.

Składniki są dwa:
- ziarno sezamu
- miód

Ze sprzętów kuchennych potrzebujemy:
- patelni
- młynka do kawy
- miseczki
- łyżki

Czas: 15 minut (z czego większość to studzenie sezamu).

Na 100g sezamu daje się mniej więcej 2-3 łyżki miodu. Ale i tak wszystko jest na oko.


Sezam podprażamy na patelni. Chodzi o to, żeby się nie zarumienił, bo będzie gorzki. Wystarczy moment, gdy zaczniemy czuć charakterystyczny, chałwowy zapach.

Po podprażeniu ziarenka studzimy.

Za pomocą młynka do kawy (lub blendera) mielimy sezam na proszek/masę. Większość masy jest sypka, ale sezam jest bardzo oleisty, i kilka razy młynek czopowały takie rzeczy:


Wlewamy do zmielonego ziarna miód. Na tym etapie można dodać także dodatki - orzechy, bakalie, cokolwiek. Ugniatamy ręcznie masę tak, jak byśmy wyrabiali kruche ciasto. Tak długo, aż będzie w miarę spójna. Ja uformowałam kuleczki.
  • awatar AkmeVin Maleficarum: to jest za...prawdę dobry pomysł, omniom, zepsuł mi sie na tym mój miazgomejker >,<
  • awatar Níðhöggr: @.Kia.: he, he, nie będę sama :P
  • awatar Gość: Brzydka Orchidea, fuj! Wstydz się. Będę miała grubą dupę, to pewne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Bardzo proste i bardzo dobre. Wyszły nawet mi, a kruche ciasta w przeciwieństwie do drożdżowych średnio mnie słuchają.

Składniki:
- 250g mąki
- 110g masła
- 100g płynnego miodu
- 100g zmielonych migdałów
- łyżka cukru waniliowego
- szczypta soli.

Składniki zagniatamy. Ciasto nie wymaga chłodzenia. Od razu nagrzewamy piekarnik do 170 stopni, a ciasto rozwałkowujemy i wykrawamy szklanką księżyce. Pieczemy kilkanaście minut
  • awatar Gość: Fajny przepis, jutro pójdę po migdały. :]
  • awatar doll_divine: @Orchidea i czerwony smok: aż se to wezmę zacytuję do siebie :P i będę miała jak znalazł. :)
  • awatar Níðhöggr: @niewierna_ja: Grunt to bazę opanować. Potem można modyfikować, kombinować... :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Urodą, jak widać, niespecjalnie grzeszą, za to smakują obłędnie.

Składniki:
- 6, 7 łyżek mąki
- 3 łyżki cukru (ja użyłam takiego bardzo ciemnego, Dark Muscovado)
- 100g migdałów
- ok.80g gorzkiej czekolady (tabliczka bez jednego paska, co go wcześniej zeżarłam...)
- 3 łyżki masła
- laska wanilii
- czubata łyżeczka proszku do pieczenia

Migdały mielimy/siekamy na taki, jak to nazywam, gruz:
Czekoladę siekamy:
A wanilię wybebeszamy:

Pamiętajcie, żeby wyskrobanej laski nie wyrzucać. Najlepiej przekroić i wrzucić do małego słoiczka z cukrem. Przechodzi on aromatem wanilii i mamy domowy cukier waniliowy o pięknym aromacie:

Wszystkie składniki zagniatamy. Pamiętajcie, by zrobić to raczej szybko. Jeśli masa będzie za sucha, można dodać więcej masła.

Całość formujemy w taki jakby bochenek:

i pieczemy około 20 minut w 180 stopniach.
Potem wyciągamy, pozwalamy wystygnąć, po czym kroimy w "kromeczki". Ciasto się w pieczeniu trochę rozpłynie, a czekolada rozpuści, więc nie będzie wyglądało najpiękniej, ale tak je najłatwiej ujarzmić.

Podłużne ciasteczka dopiekamy jeszcze około kwadransa. Po wyjęciu i ostudzeniu warto włożyć na jakiś czas do lodówki, żeby czekolada łatwiej zastygła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak ktoś nie lubi komentować długioch wpisów, żeby nie przewijały się bez przerwy w "Dyskusjach", można komciać na Orchidei


Robienie chleba na zakwasie jest... w zasadzie proste. Do mąki z wodą po jakimś czasie dorzucamy mąkę i wodę, potem znowu mąkę i wodę, i tak x razy.
Ciężko pisać coś więcej.

Zakwas robi się bardzo łatwo:
1. Bierze się spory słoik, wyparza go
2. Do słoika wsypuje się kilka łyżek mąki (ja użyłam razowej) i kilka łyżek wody
3. Następnego dnia znowu kilka łyżek jednego i drugiego.
4. Potem już wystarczy czubata łycha mąki i łyżka wody
5. ...i tak dalej.

Po około tygodniu zakwas ma dość mocy, by udźwignąć wyrastanie chleba. Chociaż dla pewności można odczekać do 10 dni lub dodać ociupinę drożdży przy pierwszym chlebie.

Nadchodzi dzień, w którym postanawiamy, że na śniadanie za dwa dni zjemy własny chleb ^^ Nie pomyliłam się - o ile produkcja chleba na drożdżach trwa maksymalnie 3-4 godziny, to na zakwasie... ja zaczęłam wczoraj o 9 rano, skończyłam dzisiaj o 16. 31 godzin :3

Bierzemy tedy nasz zakwas i mąkę.

Ja miałam łącznie około 2,8kg mąk wszelakich. Czyli około 0,7kg na bochenek. Jakie i ile mąk do którego chleba, podam później.

Na razie trzeba wyhodować *zaczyn*. W tym celu do naczynia wrzucamy 2-3 łyżki zakwasu i dorzucamy 80g mąki (u mnie jest to jedna łopatka) oraz mniej więcej tyle samo wody. Całość ma mieć konsystencję jogurtu, takiego zwykłego, owocowego. Że może się wylać, ale jest gęste.
Dalej podam obrazek. W przypadku zaczynu z lewej dodawałam 80g mąki 2000 i 40g mąki 650. Do zaczynu z lewej 80g mąki 650. Chlebki białe miały być z założenia mniejsze.

Mamy już gotowe zaczyny. Warto pomyśleć nad dodatkami i mąkami. U mnie sytuacja wyglądała jak poniżej. *Doceńcie, bo pierdzieliłam się kilkanaście minut, zanim wszystko rozpisałam*:

1. Do chleba z suszonymi śliwkami: 280g mąki 2000 i 200g mąki 650. Szklanka posiekanych śliwek (chociaż może być z 1,5)
2. Do chleba z pszenicą: 280g mąki 2000, 200g mąki 650 i szklanka gotowanej pszenicy.
3. Do chleba ziołowego: ok. 400g mąki 650, trzy łyżki otrębów żytnich i zioła: majeranek, lubczyk, czosnek, czubryca, kilka łyżek rozmrożonego szpinaku.
4. Do chleba kukurydzianego: 250g mąki 650, 240g mąki kukurydzianej, 2/3 szklanki ugotowanej soi.

Do każdego z ciast wychodzi ok. 2-3 łyżeczek soli.

Ciasto na chleb robi się łatwo - mąkę, sól i dodatki wrzucam do naczynia, wlewam część zakwasu, wyrabiam ręką. Ciasto musi być luźne, ale trzymać się kupy. Z tą myślą wlewam dalej zakwas. Może się okazać, że nie będzie konieczne dolewanie wody, jak w moim przypadku. Dodałam jej tylko odrobinę do kukurydzianego.

Następnie wyrabiamy ciasto. Najlepiej dość długo, aż przybierze przyjemną, gładką konsystencję, a rozerwane tworzyło długie strzępy.
Jak wiadomo, mąka pszenna zawiera gluten, który przy robieniu ciasta pełni funkcję kleju. Wyrabianie powoduje formowanie się glutenu w długie łańcuchy, a w rezultacie charakterystyczne strzępy. Źle wyrobiony chleb nie będzie miał ładnych dziurek (bez skojarzeń) i będzie się kruszył przy krojeniu. Więc warto się postarać, i jest fajne ćwiczenie na ramiona

Wyrobione ciasto wrzucić do misek i odstawić w ciepłe miejsce (30-40 stopni, u mnie to był piekarnik włączony na słowo honoru, ale można też postawić na rozgrzanym kaloryferze). Warto nakryć je ściereczką, żeby zrobił się mały mikroklimat.

Niech sobie wyrasta przez godzinę - dwie.

Teraz ostatni zakręt na bieżni

Ciasto odgazowujemy, czyli rozpłaszczamy, żeby nagromadzony przy wyrastaniu gaz uciekł. Możemy chwilę ciasto pomiędlić, ale to jest już moment, w którym chleb formujemy.

To, jak go uformujemy, zależy od "luźności" ciasta. Jak mamy takie, które rozlewa się tuż po uformowaniu, lepiej wrzucić je w keksówkę. Tak uczyniłam w końcu z pięknym bochenkiem na górze po lewej :3

Chleb musi ostatecznie wyrosnąć. Dobrze mu robi w tym celu temperatura 40-50 stopni, czyli ledwo włączony piekarnik (każdy zna swój piec, u mnie to tak wygląda). Nie może być temperatura rośnięcia za wysoka, bo urośnie skórka, a zostanie zakalec

Chleb przed wstawieniem do pieca trzeba ponacinać. Inaczej popęka niekontrolowanie. Jedyne porównanie, jakie mi przychodzi do głowy: w tym samym celu na porodówkach nacinają krocze, żeby pękło w określony sposób, a nie byle jak. Dokładnie tak samo ze skórką xD

W trakcie wyrastania co około 10-15 minut należy spryskiwać chleb wodą. Inaczej skórka zaschnie i nie będzie mogła się rozciągać, a w trakcie pieczenia się zrobi gruba i twarda.

Ostatnia prosta, pieczenie

Wyciągamy wyrośnięte bochenki. Nic im się nie stanie, jak teraz poczekają w temperaturze pokojowej.

Piekarnik nagrzewamy do około 230 stopni.
Gdy się już nagrzeje, wstawiamy chleb, a na dno piekarnika wstawiamy naczynie z gorącą wodą. Chleb pszenny lubi saunę, trzeba mu dać dużo pary. Tworzy to miłą skórkę.

Po dziesięciu minutach naczynie zabieramy, a temperaturę obniżamy do 200 stopni. Można pomachać drzwiczkami piekarnika, krzywda się chlebowi nie stanie.

Po kolejnych 10 minutach obniżamy do 180 stopni.

Pieczemy spokojnie przez 20 minut, a 10 minut przed wyjęciem znowu obniżamy temperaturę do 150 stopni.

Może to wydawać się dziwne, ale chleb powinno się piec w opadającej temperaturze, łącznie około 40-60 minut, w zależności od wielkości bochenka.

Chleb jest gotowy, jak popukany w spód wyda głuchy, pusty dźwięk.

Wtedy należy go wyjąć i położyć do stygnięcia na kratce, żeby miał od spodu dopływ powietrza. I powstrzymać się przed sprawdzaniem co chwilę, czy można już jeść







  • awatar eweLinka =): Muszę! Muszę upiec! Muszę spisać! Muszę. Orchideo, one wyglądają obłędnie, pewnie obłędnie pachną. I wreszcie po roku obiecanek się mobilizuję :) Dziękuję!
  • awatar Osóbka: @Orchidea i czerwony smok: Dzieki Ci serdecznie dobra kobito za wspaniale porady! Teraz juz wiem, jakie robilam bledy. Skorzystalam z Twoich wskazówek, chleb wyszedl tym razem przepyszny, skórka nie byla twarda. Szkoda tylko, ze ten mój chleb nie zdazyl do konca ostygnac ;) Taki jeden maly, cieply bochenek na trzy glodne mordki to stanowczo za malo! Klaniam sie :)
  • awatar Níðhöggr: @Absyntova i muchomory: właśnie nie mogłam się powstrzymać :D Znajdź lepsze porównanie xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 


Składniki:
- 1,5 szklanki mąki
- 2 banany+pół szklanki mleka i jajko lub 3 banany + pół szklanki jakiegoś mleka w wersji całkiem bezjajecznej. Jajo zostało ze smarowania pasztecików i nie chciałam zmarnować
- 2 czekolady
- szklanka cukru
- ok. 170g margaryny
- skórka pomarańczowa.

Topimy czekoladę w kąpieli wodnej, pod koniec dodajemy cukier, odstawiamy do ostygnięcia.

Miksujemy jaja lub/i banany z mlekiem na masę przypominającą surową jajecznicę ^^
Dolewamy czekoladę (odłożywszy wcześniej część w charakterze polewy), miksujemy, domiksowujemy mąkę, całość przelewamy na blachę.

Pieczemy w 180 stopniach około 30 minut. Potem jeszcze ciepłe ciasto pokryłam polewą i zasmarowałam zygzaczkami białej czekolady

  • awatar Níðhöggr: @tannat: dziękuję za opinię :) Często różne przepisy są wynikiem sytuacji, w której czegoś się chce, a nie wszystkie składniki są w domu :P Albo wręcz przeciwnie, jak jesienią trzeba mnóstwo rzeczy zużyć. Ostatnio robiąc model czołgu stwierdziłam, że brak środków wyzwala kreatywność, tutaj też to pasuje ;)
  • awatar Gość: @Orchidea i czerwony smok: dziękuję :) tak jak pisałam - kruche z dynią (pycha!!!!!) :) teraz zrobiłam to brownie - ale kiepawo mi wyszło - glutowaty nalesnik - moze jednak spróbuję z proszkiem, bo w snaku bardzo mi odpowiadało :) z kartoflana sama poeksperymentowałam - ale najpier mieszam ja z woda zanim dodam do reszty skąldników (nawet jełsi jest w nich jakas ciecz :) - i faktycznie jaj nie trza, wiąże się zrobiłam tez zupę z kukurydzy :) - tyz pyszna :) kapitalna ta Twoja kuchnia - taka inna :)
  • awatar Níðhöggr: @tannat: bardzo Cię przepraszam, wyleciało mi z głowy odpisanie na komcia... Przyjrzę się przepisom jeszcze raz, i na przyszłość postaram się nie zapominać o składnikach :P Co do proszku do pieczenia - nie widziałam go w żadnym przepisie na brownie, na jakim się opierałam. Co do mąki kartoflanej - jeśli w cieście znajduje się jakikolwiek płyn, to mąka go zwiąże i będzie świetnym lepiszczem. Nie trzeba dodawać więcej wody. W przemysłowej produkcji ciast używa się jaj w proszku ;) Z ciekawości, jakie przepisy wypróbowałaś? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Miałam ten przepis wrzucić przed świętami, ale jakoś tak nie wyszło ^^ Nie opuściłam blogaska, dlatego wracam z kilkoma przepisami sfotografowanymi do tej pory.

Wybaczcie, że zdjęcia ostatnio są kiepskie - mój aparat nie radzi sobie najlepiej w sztucznym świetle, a o naturalne w sezonie grudzień/styczeń ciężko.

Do dzieła

*Yulelog*

Ciasto to składa się z biszkoptu, kremu i polewy.

1. Biszkopt orzechowy

Składniki:
- 5 dużych jaj, rozdzielonych na białka i żółtka
- 5 czubatych łyżek mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 5 łyżek cukru
- pół szklanki zmielonych orzechów i migdałów
- skórka pomarańczowa

Białka ubić na gęstą pianę.
Osobno utrzeć żółtka z cukrem na puszystą masę.

Delikatnie zmieszać jedno i drugie, dodając orzechy, skórkę, proszek do pieczenia i mąkę. Całość ma być lekka i pienista:

Masę od razu przełożyć na wyłożoną papierem blachę i wstawiać zawsze do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Piec... na oko. Mój piekłam około 25 minut. Trzeba sprawdzać patyczkiem lub widelcem po prostu

Wyjąć z pieca i blachy.
Jeszcze ciepły należy przełożyć na ściereczkę i zwinąć w roladę. Dość ostrożnie, żeby nie pękł. Szczerze mówiąc, podeszłam do tego punktu robienia rolad dość sceptycznie, ale zadziałało ^^


Zostawić do ostygnięcia. W międzyczasie zrobić

2.Krem

Składniki:
- 500ml śmietanki 30%
- dwie-trzy łyżki cukru pudru z wanilią (bodajże Kotanyi wypuściło, takie w żółtym opakowaniu), w zależności od tego, jak słodkie chcecie.
- wybebeszona laska wanilii. Ziarenka znaczy.

Dzierżąc mikser, ubić całość na sztywno. Tak, kremem tutaj jest po prostu mocno waniliowa bita śmietana. Stwierdziłam, że na święta, gdy i tak jest dużo cięzkich potraw, nie będę bawiła się w krem maślany.

Zimny biszkopt rozwinąć i przełożyć śmietaną. Następnie zwinąć.

3. Polewa

Składniki:
- kilka łyżek kakao
- tyle samo łyżek wody
- i margaryny
- ...i cukru. Mniej więcej.

Wszystko razem wrzucić do garnka i cały czas mieszać. W końcu składniki roztopią się i połączą.

Gdy ostygnie, delikatnie oblać ciasto polewą.

Jak polewa będzie całkiem zimna i już nie-płynna, widelcem należy wyrysować na polewie wzór przypominający korę. Fajnie jest przed podaniem posypać ciasto cukrem pudrem, wygląda jak śnieg.

Powiększcie sobie to zdjęcie
  • awatar aha: naprawdę wygląda cudownie! oczywiście w mojej wersji przy zwijaniu wszystko by popękało :p
  • awatar Cheshire Cat: musi być super fajne!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Krystian lubi krewetki w ilościach hurtowych, więc dzisiaj w ramach świętowania dnia wolnego wszamał je na śniadanie.

Wspólnymi siłami obmyśliliśmy krewetki z twarożkiem w naleśniku. Do tego sałatka.

Składniki na nadzienie:
- mała miseczka krewetek koktajlowych
- pół małej cebulki
- ząbek czosnku
- dwie łyżki masła
- sól, pieprz
- dwa plasterki imbiru

- dwie łyżki twarogu + jogurt do rozmemłania
- sól
- zioła prowansalskie.

Smażymy naleśniki. Każdy ma na to swój przepis, ja robię z mąki, wody, mleka i odrobiny soli.

Naleśniki smarujemy serkiem powstałym z rozbełtania razem twarogu, jogurtu i przypraw.

Na patelni roztapiamy masło, wrzucamy na nie krewetki. Doprawiamy, wrzucamy cebulę, imbir i czosnek, smażymy, aż krewetki się skurczą i lekko zezłocą. Po lekkim przestygnięciu wyrzycamt imbir, a resztę wykładamy na twarożek i składamy naleśniki.

Do tego pasuje sałatka z sałaty, fety, kiełków i suszonych pomidorków polana oliwą z tychże pomidorów.

  • awatar sraczka: @Orchidea i czerwony smok: masz rację, nie mam potem ochoty czytać płaczów kolejnej oszukanej i zdradzonej
  • awatar Níðhöggr: @sraczka: Idź uważać się za Oświeconą gdzie indziej. To jest blog o kuchni, nie na przepychanki.
  • awatar sraczka: @gość: a znasz mnie może? :> gratuluję odwagi, nawet się nie podpisałas :D ja mogę tylko życzyć ci miłego staczania się i jeszcze większej naiwności i głupoty.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (32) ›
 

 
Po prostu.
Porządny, na miodzie, z minimalną zawartością tłuszczu (kostka masła w niedużym pierniku to jakieś nieporozumienie), z chlebowej mąki.

Mąka na chleb ma minimum 11% białka, i tyle co najmniej powinna mieć mąka na piernik. Zwykła biała ma około 10%, logiczne więc, że warto dołożyć pełnoziarnistej. U mnie 2/3 to mąka biała, 1/3 pełnoziarnista.

Składniki na dwie blaszki:

- 1,5kg mąki
- szklanka cukru
- pół kilo miodu
- 100g masła
- odpowiednik czterech paczek przyprawy piernikowej (ja robię sama)
- 6 łyżek wody i 2 do rozpuszczenia sody
- 2 łyżki sody
- 10 jaj, rozdzielonych na białka i żółtka
- szczypta soli
- posiekane daktyle i skórka pomarańczowa

Miód wrzucić do garnka. Podgrzać, aż się zarumieni.
Before:

W międzyczasie:

After:

Dodać przyprawy, 6 łyżek wody. Rozmieszać porządnie i odstawić do ostygnięcia. Będzie to wyglądało tak:

Ubić białka na sztywną pianę.
Utrzeć żółtka z masłem i cukrem, aż będą białawe i puchate.
Połączyć z pianą z białek, przesianą mąką i miodem.

I teraz zaczyna się najweselsza część. WYRABIANIE.
Gdzieś na tym etapie pożre Wam rękę, będziecie mieli wrażenie, że to ciasto nie ma prawa wyjść, ale nie poddawajcie się.

Należy wyrabiać je uczciwie przez pół godziny. Nie ma, że boli. W którymś momencie zaczniecie mieć wrażenie, że pojawiają się w nim jakieś bąbelki, że jest w nim powietrze i będzie miało jakąś przyjemniejszą konsystencję. Wtedy należy wywalić na blachę i do zimnego piekarnika, ustawionego na 180 stopni. Piec pół godziny, do godziny w zależności od blachy, ale po 30 minutach trzeba już zacząć sprawdzać patyczkiem, czy się przypadkiem nie upiekło.


Za kilka dni pokażę dekorowanie. Piernik ten musi odpoczywać około tygodnia po upieczeniu. Dobrze będzie, jeśli poleży sobie z pokrojonymi jabłkami, żeby miał skąd brać wilgoć.
  • awatar Cheshire Cat: Nie ten, za tydzień. Ale jak nie czwartek, to innego dnia :)
  • awatar Níðhöggr: @Cheshire Cat: ten czwartek? Odpadam, pracuję do 23. W środę pracuję do 16.
  • awatar Cheshire Cat: @Orchidea i czerwony smok: e-e, ja wyjechana w piątek się robię, a zanim nie będę, to biegam po Gdańsku. Za to przyszły czwartek czy okolice - wpadasz po kartę? Mogę Ci ją przywlec gdzieś - w czwartek jestem we wrzeszczu o 19.20, po tej godzinie ruszam do domku :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Słodkawy sos, świetny np. do fety czy mięsa.
Pita własnego wyrobu z fetą, maczana w tym sosie to poezja.
Może na zdjęciu mało reprezentacyjny, ale ciężko sfociać sos

Składniki:
- pestki wydłubane z 1 granatu
- mała cebulka pokrojona w drobną kostkę
- ząbek czosnku
- kilka migdałów
- 100 ml (pół kubka) bulionu
- łyżeczka brązowego cukru
- pół łyżeczki cynamonu
- po pół łyżeczki kuminu i kurkumy (ja mam wymieszane)
- oliwa do smażenia

Granat z migdałami zmiksować i przez sitko odcisnąć dokładnie sok (tudzież "mleko migdałowe na soku z granatów", bo tym w praktyce ten płyn jest).
Na oliwę wrzucić cebulę i zmiażdżony ząbek czosnku. Dorzucić przyprawy i smażyć, aż cebula zmięknie.
Dolać bulion i sok z granatów. Mieszając, dusić aż sos zgęstnieje.
I gotowe :3

Okazało się, że mięso jest bardzo niefotogeniczne, więc wybaczcie słabe zdjęcia. Feta nie zdążyła się załapać.
Tutaj sos podany do ryżu i wieprzowiny smażonej z czosnkiem.
  • awatar parabelka: ja bym chyba dodała trochę pieprzu. Granat świetnie się komponuje z czarnym pieprzem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tytuł zapożyczony od Parabelki, z tym, że ona tak o ananasie, a ja o jednym z moich ukochanych owoców

Symbol długowieczności, płodności, uważany za afrodyzjak, czczony gdzieniegdzie jako święta roślina...
...i zawierający dużo witaminy C, potasu, błonnika; obniżający ciśnienie krwi, zawiera dużo modnych ostatnio przeciwutleniaczy (więcej niż zielona herbata na przykład).
Dobrze robi na serce, przeciwdziała zaburzeniom erekcji (coś jest z tym afrodyzjakiem), powstrzymuje zmiany nowotworowe i gorączkę.

W Realu trafiłam na promocję, 1,99/sztuka.

Można z nim zrobić to, co pierwsze przychodzi do głowy, czyli zjeść na surowo. No i dobrze.

Może być też składnikiem soków, galaretek, sałatek, herbatek owocowych i sosów.

Na razie mam dwa przepisy z granatem pod ręką.

Pierwszy to *SAŁATKA OWOCOWA*.

Jedyna jaką lubię i jadam.

Składniki:
- banan
- awokado
- kiwi
- kilka łyżek pestek granatu
- gruby plaster ananasa
- łyżka płatków migdałowych
- łyżeczka miodu
- cynamon

Owoce należy posiekać na drobniutką kostkę, mniejszą niż do standardowej polskiej sałatki jarzynowej. Polać miodem, dosypać migdały, cynamon i granat. Dokładnie wymieszać.

Świetna na śniadanie, gdy najlepiej wchodzi coś dobrego, może słodkiego, o delikatnej konsystencji.

Dobra również na deser, po schłodzeniu i z czapeczką bitej śmietany.

W dzisiejszej wersji śniadaniowej z kleksem tejże, w towarzystwie herbaty Czerwony Smok i własnoręcznie zrobionej pełnoziarnistej bułki z plastrem awokado (tak! świetne z niego smarowidło do chleba )
  • awatar Żanuś: mmm...pysznie wyglada :]
  • awatar RAF.: @Orchidea i czerwony smok: smak spoko, ale jak widzę moją rodzinę gryzącą te pestki to coś mnie strzela. i tak co 4 dni.. ;p
  • awatar Níðhöggr: @RAF.: Można i bez granatu, będzie delikatniej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Chyba niedługo przyjdzie czas na zmianę dekoracji na blogu. Myślami już jestem w okresie wczesnej zimy, czekam na śnieg, zaczynam palić świeczki, korzenne zapachy, jeść nieco cięższe rzeczy (kasze!), myśleć o kolorowych lampkach

Byłam w sobotę w Toruniu, a to nie może się obyć bez wskoczenia do sklepu z piernikami. Kupiliśmy z K. puszkę serduszek, która po opróżnieniu zamienia się w piękny lampion.
Jednak rano przeczytałam skład ciastek, i ku swemu zdumieniu i pewnemu zbulwersowaniu nie zauważyłam tam ani grama miodu.
A że akurat miałam wszystkie potrzebne składniki w domu, co wcale takie częste nie jest, to postanowiłam zmajstrować własne, porządne, miodowe pierniczki.

Składniki
(na trzy duże serca i kilka katarzynek - forma piernika, którą szczególnie lubię ze względu na nazwę :>

250g mąki
ok.150ml płynnego miodu (polecam Apis - nie jest fałszowany cukrem)
dwie łyżki margaryny lub oleju
dwie łyżki wody
dwie łyżeczki proszku do pieczenia
łyżka przypraw piernikowych (zaraz napiszę, jak zmajstrować)

Przyprawę do piernika robi się nadzwyczaj prosto.
Bierze się cynamon, imbir, pieprz czarny, gałkę muszkatołową, goździki i opcjonalnie kardamon.
Co do proporcji - ja mieszam i dosypuję tak długo, aż pachnie piernikiem i kręci w nosie. Nie umiem dokładnie podać, ale musi być sporo cynamonu i pieprzu, dużo imbiru i gałki. Goździki nie odgrywają aż tak wielkiej roli, ale bez gałki i pieprzu cała kompozycja się posypie.
W końcu słowo "piernik" pochodzi od wyrazu "pierny" czyli "pieprzny"

Dalej...

Mąkę mieszamy z proszkiem i przyprawami. Dodajemy miód i wodę. Wyrabiamy przez chwilę. Rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5cm. Wycinamy co tam chcemy - serca, gwiazdki, koniki, penisy. Wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 10 minut.

Pyszne z korzenną kawą, chociaż Krystianowi smakowały z zimnym mlekiem
  • awatar Níðhöggr: @zgorzkniała suka: nie z tego :)
  • awatar zgorzkniała suka: :d czy my z tego ciasta nie robiłyśmy preparatów do nauki anatomii :D curvatura minor i wspomnienia ;)
  • awatar Níðhöggr: @Durant: Schabowych nie jadam, za kluskami nie przepadam, placki ziemniaczane jadłam dzisiaj, ale nigdy nie robiłam :P A cebula jest super ;>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Bardzo słodkie. Przepis podobno turecki, wyszperany przez ciotkę, gdy jej wnuczka miała jakąś turecką potrawę do szkoły przygotować.

Na początek zdjęcie autorstwa brata mego:


Potrzebujemy:
3 jaj
1 szklanka brązowego cukru
1 cukier waniliowy
szklankę szpinaku (może być świeży lub mrożony)
2 łyżeczki soku z cytryny
pół szklanki oliwy
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2,5 szklanki mąki
ok. 200ml śmietanki 30%

Szpinak musi być odsączony (jeśli mielony) lub dokładnie zblendowany jeśli jest świeży.

Najpierw miksuje się jaja z cukrem.
Potem dodaje szpinak, oliwę, sok z cytryny, wanilię.
Następnie łączymy to z mąką i proszkiem do pieczenia i miksujemy, aż ciasto zrobi się takie przyjemnie wyrobione, jakby gładsze. Poczujecie różnicę na pewno.

Później należy przełożyć ciasto do tortownicy wysmarowanej olejem i wysypanej mąką, w międzyczasie nagrzewając piekarnik do 180 stopni:


Ciasto piec 35 minut. Ostudzić. W tym czasie ubić śmietanę z łyżką cukru, na sztywno.

Po ostudzeniu ciasta należy delikatnie ściąć kawałek wierzchu i pokruszyć - trzeba uzyskać jakieś 2 duże garście okruszków.
Na ciasto wywalić bitą śmietanę, ładnie ją rozprowadzić, po czym wysypać na wierzch okruszki. I jeść
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z dynią można różne rzeczy zrobić, zarówno na słodko, jak i na słono.

Dobrą podstawą jest tu mus dyniowy, czyli po prostu rozgotowana dynia - można ją wrzucić do zupy, położyć na ciasto, nadziać ciastka, albo udusić z innymi warzywami

Numer 1: *muffinki z kruchymi nagrobkami* ^^
Składniki:
- szklanka mąki
- na oko cukru, zależy, czy ktoś lubi słodkie, czy nie (ja użyłam wody z roztopionym słodzikiem)
- pół szklanki musu dyniowego
- pół szklanki wody
- łyżeczka proszku do pieczenia
- łyżeczka sody
- dwie łyżeczki mielonego imbiru

Mieszamy suche składniki, mokre, mieszamy wszystko razem, wrzucamy do 180 stopni, aż wbity w ciasto patyczek będzie suchy. Czyli - na oko

Nagrobki robi się tak: do mąki dodajemy odrobinę cukru, zagniatamy z margaryną, aż uzyskamy twarde, dające się formować ciasto.
Literki ja zrobiłam z części ciasta zabarwionej cynamonem, ale można z czekolady.
Nagrobki formowałam łyżeczką.
Upiec jak kruche ciastka, wbić w babeczki.

Numer 2: *kruchy placek z musem dyniowym*
Składniki:
- 400g mąki
- 150g cukru
- 150g margaryny
- pół paczki proszku do pieczenia
- 2 jajka (lub 2 łyżki mąki ziemniaczanej)
- 2 łyżeczki mielonego cynamonu

Zagnieść składniki, wrzucić na godzinę do lodówki.
Po tym czasie częścią ciasta wylepić formę. Wysmarować grubo musem dyniowym, posypać odrobiną cukru.
Pozostałą część ciasta rozwałkować, pokroić w paski i ułożyć w kratkę.
Piec w 180 stopniach aż będzie rumiane.
  • awatar Mania87: smacznie :)
  • awatar Wróżka gotuje: @Orchidea i czerwony smok: Buahaha, też dziś zapomniałam o oleju do ciasta :D Ciasto bynajmniej nie ucierpiało.
  • awatar Níðhöggr: @tannat: zgadza się. O oleju zapomniałam, a jajek do ciast nie daję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Chleb biały kupiony w Realu. Cena: 99 groszy, za ok. 360g. Nazwa - *chleb regionalny*

Zdarza mi się piec białe pieczywo, i ma ono to do siebie, że dwa dni po upieczeniu jest już na prostej drodze do stania się bułką tartą. Czyli jest zwyczajnie czerstwe.
To było kupione właśnie dwa dni temu i nadal jest ciężkie, wilgotnawe.

Skład:
Mąka pszenna 48%
Mąka żytnia 20%
Drożdże
Sól jodowana
Suszony zakwas żytni (mąka żytnia, woda).

Na razie jest ok. tylko te 68% mąki... Ale jedźmy dalej.
Regulatory kwasowości: kwas mlekowy i kwas octowy (da się przeżyć - jeśli ktoś by wpadł na dodanie i jogurtu i octu do chleba. Ale w ogóle po cholerę w chlebie regulować kwasowość?)
Otręby pszenne (niech będzie)
Skrobia
Gluten pszenny (czyli klej. Po cholerę, jak jest mąka pszenna już?)
Olej roślinny
Środek do przetwarzania mąki: kwas askorbinowy
Mielony słód żytni palony (dla zabarwienia ciasta, żeby konsument myślał, że ono pełnoziarniste jest)

Może zawierać śladowe ilości (tu nie przytoczę, bo to informacja raczej o tym, co jest w zakładzie używane dla alergików, bez znaczenia dla chleba).

To nie jest, proszę państwa chleb. Raczej, jak to jest napisane na dole etykiety: "Pieczony produkt z ciasta głęboko mrożonego".
Chleb zawiera tylko mąkę, wodę, sól, spulchniacz w postaci zakwasu lub drożdży i ewentualnie dodatki przyprawowe czy ziemniaki. Ale nie tonę chemii.
W tym wypadku zdrowsze już są domowe ciastka, a to o czymś świadczy.

Już nie mówiąc o tym, że nawet jak ktoś biały chleb chce, to upieczenie w domu nie brudzi wielu garnków, jest bardzo proste, zwłaszcza jak ktoś umie piec pizzę czy drożdżówkę, i przynajmniej, zgodnie z dewizą tego bloga - MA SIĘ PEWNOŚĆ, CO W TYM JEST.

Miłego dnia
  • awatar Durant: Najczęściej kupuję chleb w sieci sklepów pieczywowych rozpowszechnionych w Warszawie "Putka", dobry jest "chleb piastowski".
  • awatar Orchidea i czerwony smok: @Lunatyk: argh :D
  • awatar Lunatyk: @Orchidea i czerwony smok: a wkurzyć Cię? :D mam taki prawdziwy, jeszcze poniemiecki z którego się wygarnia węgle i piecze chleb na liściach kapusty:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 


Dango to japońska potrawa, rodzaj klusek z mąki ryżowej, gotowanych na parze.
Przepis jest bardzo prosty: bierze się mąkę ryżową pół na pół z mąką z ryżu kleistego (np.ryż do sushi czy do risotto - krótkoziarnisty), dodaje wody i robi z tego twarde ciasto. Ja nie miałam ryżu kleistego, więc zamiast części wody dałam kleik ugotowany ze zwykłego ryżu. Też się da.
Z ciasta formuje się kuleczki wielkości orzechów włoskich i układa w naczyniu do gotowania na parze.

Moje to mitarashi-dango, czyli polane sosem z wody, cukru i sosu sojowego. Ot, miesza się składniki i trochę gotuje. Taki słodko-słony sos.
Same kulki też można posłodzić, zabarwić... są różne warianty.

Na wierzch położyłam troszkę sianka z karmelu dla dekoracji.

Powinny być nabite po trzy na długim patyczku, ale braki sprzętowe...
  • awatar Nemedy: Wygląda przepysznie!
  • awatar mała czerwona kuleczka: Aaaaa! Przypomniałaś mi o pewnej piosence! Dango, dango, dango, dango;3 Chciała bym mieć taką siostrę co to by takie apetyczne rzeczy gotowała. :<
  • awatar Níðhöggr: @ANINA: No, ale to już bardziej danie obiadowe, a dango to taki odpowiednik ciasteczka do herbaty :D I troszkę inaczej smakuje. Ja mam nakładkę, ale czasem używam sitka, zależnie od garnka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 


Składniki:
2-3 kolby kukurydzy. Ze sklepu lub zaszabrowanej z pola.
kawał kabaczka
pół czerwonej papryki
kawałeczek ostrej papryki (tutaj habanero)
2 cebule
ząbek czosnku
kromka chleba razowego

*Warzywa* siekamy, *kukurydzę* zeskubujemy z kolb.

Wrzucamy wszystko do garnka, zalewamy *bulionem warzywnym* (ja mam pomrożony własnej produkcji. Od biedy jak ktoś używa, może być z kostki...) i gotujemy do miękkości - jakieś 20 minut.
Potem dobywamy jakiś sprzęt miksujący i miksujemy, dorzucając *kromkę chleba* dla zagęszczenia. A chleb razowy to dodatkowy błonnik.

Potem gotujemy znowu jakieś 10 minut, dodając *kurkumę*. Podajemy z grzankami i koperkiem.
  • awatar vill.: Mrrrr.... jak to smakowicie wygląda... :3
  • awatar pannalawinia: Odkąd nie zabielam zup śmietaną, wszystkie robię w formie kremów, ale z kukurydzy jeszcze nie próbowałam. Muszę skorzystać póki trwa sezon :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Żeby nie było, że zapomniałam o blogasku... po prostu nic ciekawego się ostatnio nie działo u mnie kulinarnie.

Czasem jest tak, że nie ma się grosza zbędnego, nie ma w domu mąki ani dość cukru, by zrobić krówki, a...

W związku z tym, że objawiły się następujące składniki:
- 1,5 szklanki ryżu
- szklanka oleju
- szklanka cukru (niepełna)
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- łyżka płatków owsianych
- łyżka wody
- czubata łyżeczka proszku do pieczenia

można było popełnić ciasteczka ryżowe.

Ryż i płatki należy zmielić na mąkę w młynku do kawy. W przypadku ryżu warto zrobić to kilka razy.

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Ciasto formujemy w kulki, spłaszczamy, układamy na wysmarowanej blaszce i wrzucamy do pieca na jakieś 20 minut.

Ciasteczka są kruche, konsystencją sprawiają wrażenie, jakby była tam kasza manna (niestety, młynek do kawy nie jest doskonały...), ale na "coś bym tak..." bardzo dobre
 

 


Do szczęścia potrzeba nam:
- 1,5 szklanki mąki (ja użyłam mieszanki zwykłej i razowej)
- szklankę mleka roślinnego lub wody
- pół szklanki cukru
- 3 czubate łyżeczki kakao
- po łyżeczce sody i proszku do pieczenia
- szczyptę soli
- aromat
- łyżkę oliwy
- 2 łyżeczki octu


Mieszamy suche składniki osobno i osobno mokre...

Potem mieszamy ze sobą niezbyt dokładnie (im dłużej mieszamy, tym gorzej) i przekładamy w foremki/papilotki.


Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na ok. 20 minut (do tzw. suchego patyczka).
  • awatar Żanuś: mmm..mam juz smaka ^^
  • awatar Gość: mniam! takie muffinki to klasyk!
  • awatar Níðhöggr: @WQRWIAJĄCA & WULGARNA †: zmieszałam, co mi natchnienie podpowiedziało :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
W najbliższym czasie królować u mnie będą pomidory - rodzicielka przywiozła wór takich fajnych, podłużnych. Może je ususzyć...?

W każdym razie dzisiejsze śniadanie prezentuje się następująco:
Tortille z mąki orkiszowej, pomidorki, mieszanka kiełków i tofucznica.
Jest to jedyna forma, w jakiej jem tofu bez lekkiego obrzydzenia.

Do szczęścia potrzeba nam:
- trochę naturalnego tofu (moje było miękkie, o konsystencji puszystego twarożku)
- łyżeczka-dwie kurkumy
- dodatki - cebula, suszone pomidory, co chcecie.
- sól, pieprz, inne przyprawy używane do jajecznicy. Ja dałam jeszcze szczyptę curry.

Mieszamy tofu z przyprawami, jeśli mamy twarde, warto rozrobić odrobiną wody czy czegoś tam, i postępujemy jak przy normalnym smażeniu jajecznicy.
  • awatar Níðhöggr: @pannalawinia: O, w sumie :D Nie miałam pieczarek na stanie.
  • awatar pannalawinia: nigdy nie robiłam tofucznicy, jakoś się nie składało, ale może czas to zmienić :) choć pewno dodałabym jeszcze pieczarki :)
  • awatar Gość: ooo kocham tofucznicę :) ja dodaję jeszcze czarną sól (która jest różowa dla odmiany ;) - zawiera dużo siarki i ostro daje "jajem" ;) ostatnie zdjęcie jest przepiękne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Niepomiernie mnie smuci, że pinger jest takim kopciuszkiem blogów!
Chciałoby się ze swoimi pomysłami dotrzeć do szerszej publiczności - wszystko siedzi na blogspocie. Ale pieprzyć się z kolejnym blogiem?
No nie wiem... chyba że jest tak łatwy i nieinwazyjny jak twitter chociażby.

Dzisiaj brak konkretnego przepisu. Ot, zupa jarzynowa. Z marchwi, cukinii, kalarepy, ziemniaka, kalafiora, resztki ciecierzycy, liści kalafiora i cebuli. Plus sos sojowy i mleczko sojowe na zabielenie.

  • awatar RAF.: z takimi przepisami i zdjęciami na twoim miejscu przeniósłbym się. Nigdy tego nikomu nie radziłem, bo nie lubię jak ktoś odchodzi z pingera, ale tak to się talent zmarnuje. A potem zapisz się na foodgawker albo wykrywaczsmaku - jak tam dodadzą Twoje zdjęcia (i odnośniki do bloga) to popularność strony zapewniona. ;]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Produkowałam dzisiaj mleko sojowe, więc zostało mi sporo przemielonej soi. A że nienawidzę wyrzucać jedzenia, spróbowałam zrobić klopsy.

Potrzeba nam:
- miseczkę zmielonej soi (można taką normalną, gotowaną lub namoczoną, zmieloną i podgotowaną... okarę no.)
- małą miseczkę bułki tartej
- dwie łyżki mąki pszennej
- jajko lub jakieś inne lepiszcze (jeszcze nie wymyśliłam, jakie - nie mam w domu mąki ziemniaczanej)
- przyprawy: sól, pieprz, majeranek, papryka, kurkuma, czosnek
- łyżka oleju

Wszystkie składniki zmiesić razem, dosypując bułki jeśli masa jest zbyt luźna. Jeśli daje się formować w zgrabne klopsy - jest gotowa.
Obtoczyć w mące/bułce i smażyć.

Nie są, jak to jeden pan określił "protezą mięsa". Wcale go nie przypominają - ale są bardzo dobre i dostarczają dużo białka. Ziarno soi ma go w sobie ok. 50%.
  • awatar Gość: Pysznie wygląda :) Nie rozumiem, jak można uważać sojowe kotleciki za "protezę mięsa", w smaku całkiem inne, no, może faktycznie wyglądem przypominają mielone, ale to wszystko...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis dedykowany idealna8570.pinger.pl
Dla wielu - głównie studentek na uczelni - idealne śniadanie to bułeczka z twarożkiem. W sumie to łatwe - kupić bułę, serek i wyjadać jedno drugim.
Niestety, buła zwykle biała, a o szkodliwości nabiału sporo napisano. Zwłaszcza o krowim mleku.

Można jednak zrobić zdrową i wegańską alternatywę.
Potrzeba nam:
- dużą garść nerkowców i/lub migdałów
- dwie szklanki wody
- szmatka
- materiały na pełnoziarnistą bułkę.
Bułki upiec. Podawałam kiedyś przepis
Co z twarożkiem? I może mlekiem do tego?

Orzechy namaczamy przez noc. Rano bierzemy i dokładnie, długo miksujemy je z wodą.
Odsączamy przez szmatkę. Mamy mleko orzechowe! A z wytłoczyn można zrobić twarożek.
Ja do swojego dodałam oliwki, pomidory suszone i zioła. Do części dałam rozmrożone truskawki.
Mleko jak widać - w buteleczce częściowo. Z reszty zrobiłam mleko czekoladowe. Dolałam też troszkę kokosowego. W minidzbanuszku - mleko kokosowe. Kupne.


Czy nie fajniej wyglądają własne, orkiszowe bułeczki z orzechowym serkiem (wcale nie chrupie w zębach! Przypomina normalny twaróg rozgnieciony widelcem) od białej buły z twarogiem nafaszerowanym polepszaczami? Cenowo wychodzi bardzo podobnie - a mamy dodatkowo mleko.
vs.
  • awatar Níðhöggr: @Absyntova: Ja też lubię nabiał, ale lubię szukać i wypróbowywać różne rzeczy :D Jeśli można spożywanie nabiału ograniczyć, to czemu nie, poza tym intrygują mnie różne przepisy :)
  • awatar Gość: Wygląda przesmacznie :) Muszę wziąć, ruszyć dupsko i zrobić taki serek :) No, może bez oliwek :P
  • awatar Níðhöggr: @zgorzkniała suka: mi się twarożku zachciało ostatnio :D I wydłubałam orzechy z mieszanki orzechowej. Bo tofu nie lubię.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Danie kojarzące się z końcem lata. Troszkę czasu zajmuje, ale jest bardzo łatwe.
Składniki jak widać na zdjęciu:
Malutki bakłażan, cukinia wielkości ogórka, cebula, pomidory, pół czerwonej papryki.
Do tego dwa ząbki czosnku, zioła prowansalskie - jeśli macie dostęp to świeży tymianek, lawenda i majeranek będą nieocenione.

Bakłażana najpierw kroimy na grube plastry i posypujemy solą. W tym czasie pozostałe warzywa - KAŻDE Z OSOBNA - podsmażamy na minimalnej ilości oleju. Powinny się prawie że zgrillować. Lubię takie małe przypieczone skrawki na nich
Na koniec spłukujemy z bakłażana sól, suszymy, kroimy podobnie jak resztę warzyw i również smażymy.

Wrzucamy wszystkie warzywa do garnka i dusimy razem kilka minut. Nie mają prawa się rozgotować - chyba tylko pomidory - muszą być jędrne i trzymać się kupy.
Solimy, pieprzymy, dodajemy ziół.
Można podawać z chlebem, ryżem...
 

 
To chyba lepszy awatarek na zbliżającą się jesień
 

 
Szałwia lekarska (Salvia officinalis). Dobra do pomidorów. Działa przeciwzapalnie, przeciwgrzybicznie. Można z niej robić irygacje pochwy przy upławach i palić jak tytoń - podobno silny psychodelik ^^
Podoba mi się to zestawienie ciekawostek, nie namawiam do takich eksperymentów (ta...).

Lawenda lekarska (Lavendula officinalis). Jedno z ziół wchodzących w skład ziół prowansalskich - czyli wcinacie lawendę, kojarzącą się z mydłem i molami w sosach, mięsach etc
Świetna jako herbatka przeciwkaszlowa. Napar z niej ma też właściwości rozkurczowe, przeciwbólowe, uspokajające. Osobiście bardzo polecam ciepłą kąpiel, do której wlano z dwa wielkie gary naparu z dwóch garści suchej lawendy przy bólach miesiączkowych. Przy okazji ma ciekawy kolor - nie brązowy, ale taki beżowo-lila.
Odstrasza robale, również lekko przeciwzapalna.
Cholerę ciężko wyhodować z nasion. Z kilkudziesięciu wykiełkowały trzy, ostała się jedna. Wysiałam ją zeszłej wiosny. Wzeszła, i był sobie taki mały badylek z małymi liśćmi, pachnącymi lawendą, ale kompletnie jej nieprzypominający. Dopiero kilka miesięcy temu wystrzeliła właściwa roślina i dorobiła się już małego, zdrewniałego pieńka o szerokości ok. 5mm

Roszponka niedawno wykiełkowała. Ot, sałata ^^ Bardzo przyjemny, delikatny smak.

Mięta pieprzowa (Mentha peperica). Na tak zwany żołądek. Jak boli, jak wzdyma, przy kłopotach z wątrobą i drogami żółciowymi. Troszkę też uspokaja - tworzy fajny duet z lawendą. Również polecam mieszankę olejku lawendowego i miętowego w kominkach.
Złośliwe zielsko wypuszcza kłącza. Po obcięciu odbiło w połowie skrzynki...

Draganek aka bylica estragon (Artemisia dracunculus). Bliska krewniaczka piołunu, z którego robi się absynt ^^
Do jajek, octów, wszystkiego co kwaśne (majonezy!). Nie należy gotować - robi się obrzydliwy. Trochę ułatwia trawienie - przy jajkach w majonezie to może być cenne.

Za szałwią widoczny dokupiona po zrobieniu poprzednich zdjęć *macierzanka tymianek* (Thymus vulgaris). Jej krewniaczki - macierzanka wonna i przytulia - rosną pospolicie w polskich lasach.
Działa przeciwzapalnie, przeciwgrzybiczo. Napar z tymianku jest przeraźliwie gorzki, ale z odrobiną miodu świetnie robi na gardło - co pomaga, jak trzeba śpiewać, a chrypa dopada.
Naparu nie powinny spożywać kobiety w ciąży - może zadziałać poronnie, zwłaszcza w połączeniu z rutą i czarną malwą.
Jako przyprawa - element ziół prowansalskich. Świetny do pieczonych ziemniaków, i to jest moje ulubione zastosowanie
  • awatar Níðhöggr: @czerwonykur: Jeszcze z takimi ładnymi doniczkami :D
  • awatar czerwonykur: @mrkjad: oj ma :P @Kuchnia Czerwonego Smoka :): uwielbiam zioła. Marzy mi się w swojej własnej kuchni taka cała szafeczka z doniczkami ziół.
  • awatar ikselka: Podobno jakieś zioło-majeranek czy coś-jak się podpiecze to działa jak narkotyk :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


Pamiętam, jak szlag mnie trafiał, gdy oglądałam jeden odcinek Magdy Gessler (nie lubię baby...), gdzie kłóciła się z prawdziwym, żywym Grekiem. Kobieta-mop upierała się, że powinien wsadzić sałatę w sałatkę grecką, co Greka prawie o atak apopleksji przyprawiło.

*Sałatka grecka porządna, bez sałaty*
- duży pomidor
- 1 ogórek gruntowy
- pół małej cebuli - najlepiej czerwonej, ale jak się ma białą, tez nie ma co się ubierać i do sklepu lecieć
- kilka czarnych oliwek
- oliwa (dziwnie się czułam, bo moja jest hiszpańska ^^)
- oregano
- 1/3 kostki fety. Porządnej, nie żadnej Apetiny.
- sól, pieprz

Kroimy pomidora, kładziemy na talerz.
Na to plasterki ogórka.
Na to cieniutkie pierścionki cebuli (ja użyłam białej - nie chciało mi się lecieć do Almy 50 m od domu )
Na to feta pokrojona w kostkę lub w formie grubego plastra.
Na to oliwki - całe lub pokrojone. Ja wolałam pokroić, nie chciało mi się ścigać po talerzu. Całe jem palcami ^^
rozkruszyć oregano, posolić, popie... posypać pieprzem i polać oliwą.

Podobno można podać do niej greckie wino o rzekomo żywicznym posmaku.
Nie znam się, jedyne, co ciekawego kiedykolwiek w winie wyczułam, to czarna porzeczka i cytryna.

Ale można sobie włączyć dobrą muzykę
  • awatar Níðhöggr: @RAF.: Zawsze lubię zrobić oryginał zanim zacznę kombinować :D
  • awatar RAF.: wiem ze tak wygląda prawdziwa wersja (swoją drogą bardzo apetyczne zdjęcia :)), ale ja zawsze robię z sałatą i jeszcze daję pomidory suszone. taka wersja deluxe :D No i zamiast oliwy jest pesto z oliwą z suszonych pomidorów. Ale twoja wygląda yummy.
  • awatar Gość: a ja lubię z sałatą lodową, o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Nieco egzotyczny posmak kawy. Dobry do pierniczków. Na przykład takich z IKEA. Ale do pomarańczy i orzechów na śniadanie też daje radę

Wystarczy zetrzeć kawałek imbiru i wycisnąć sok. Ile? Zależy jak kto lubi i czy chce wyraźne rozgrzewanie, czy posmak.
Wlać do świeżo zaparzonej kawy.
Posłodzić cukrem trzcinowym. Albo o, miodem
I zabielić mleczkiem kokosowym.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›